samotność...
samotność
jest jak zaraza
cholera
dżuma
lub czarna ospa dawniej
zabija
przetrzebiona populacja
single w wielkich miastach
samotni wśród ludzi
kulty tajemne
duchowe ugrupowania
sekty religijne
słabe umysły są głodne
chłoną łapczywie wiedzę
i słowa fałszywych proroków
żywe marionetki
w ich rękach
zwabieni
obietnicami nadejścia raju
i ucztą wśród wybranych
są gotowi oddać życie
za sprawę
ale raj
nigdy nie nadejdzie
sekretne notatki
słowa powiązane nicią subtelną
egzotyczne kwiaty myśli
rozkwitają delikatnie
wśród betonu
pełne nadziei
że staną się
donośnym grzmotem
błyskawicą
wielką kulą ognia
potęga nieujarzmiona
niesie ze sobą
zniszczenie i śmierć
nigdy nie będziesz wiedział
kiedy nadejdzie
wielka fala ognia
lub wody ogrom
i pochłonie wszelkie istnienia
budząc upiory przeszłości
odważnie stawiam kroki
na kruchym lodzie
opętany obsesją istnienia
istnienia mimo wszystko
gdy zjawy
dobrze mi znane
ciągną mnie w mrok
przydługie przemowy nad grobem
niewiele znaczą
i nic już nie zmienią
jak poezja
która pisana od niechcenia
dla żuli i meneli
oszołomów wszelkiej maści
jak eksperyment poetycki
dla wtórnych analfabetów
jak miłosne liryki
dla zwykłych kurew

Komentarze
Prześlij komentarz