Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2024

czy...

Obraz
czy widziałem kiedykolwiek wielkie niczym nie ograniczone przestrzenie? czy widziałem ludzi prawdziwie wolnych? czy byłem kiedykolwiek nad wodą dającą życie i ukojenie w cierpieniu? czy widziałem Ciebie nagą pragnącą nieprzytomnie? czy czułem kiedykolwiek miłość wszechogarniającą? czy uwierzę w nią jeśli jej nie zaznałem? czy nie wyda się ona pustym i wytartym frazesem bajdurzeniem niepoprawnych romantyków? czy zobaczę piękno pejzażu nigdy w nim nie będąc słuchając tylko opowieści? czy uwierzę w Boga jeśli nie stanę przed krzakiem gorejącym lub nie dotknę jego ran? czy uwierzę że życie jest cudem żyjąc w pośpiechu nie dostrzegając drobnych szczegółów w każdej chwili ukrytych? czy zobaczę to wszystko? czy poczuję? czy zrozumiem? piramidy skupiska wielkiej energii płynącej z kosmosu sarkofagi pełne prochów świątynie coraz niżej i niżej zapadające się w piach...

ptaki mych myśli...

Obraz
ptaki mych myśli wysoko w gwiazdy jeszcze nieupadłe otulone obłokiem niby białą pościelą znajdują wytchnienie poezja jest sztuką niedopowiedzenia przerwane w połowie wersy drążą skałę aż ona rozpęknie się na kawałki piękne umieranie na Twym łonie w rozkosznych mękach na wzgórzu niezdobytym jeszcze przez armie grabieżców różokrzyżowców i konkwistadorów jego głębia pochłania w mroczne czeluście zamykając we wnętrzu na wieki jakież to piękne nie szkoda mi będzie tak właśnie umrzeć żelazne dziewice cnoty twarde jak marmur niezdobyte umierają samotnie w łożach wielkich i szerokich czystość aż do przesady jest przekleństwem nigdy błogosławieństwem dionizyjskie rozkosze i uczty Erosa nie dla nich zamkniętych w szkatule niespełnienia

erotykiem...

Obraz
erotykiem zburzę Twój oddech w rozchylone wargi wedrę się językiem nie uspokoję drżenia Twego ciała scałuję z Ciebie wilgoć całą naga w moich snach nadchodzisz z nocą kiedy jestem sam stajesz w drzwiach taką stworzył Cie Bóg dziś dziękuję mu naga gdy budzi się dzień gdy parzysz poranną kawę kiedy pijemy ja razem a potem odchodzisz bez słowa zostawiając swój aromat na umęczonej pościeli cisza... cicho... cichutko... cii.... quiet-party trwa tylko szmer piór Ty i ja możemy wreszcie powiedzieć sobie wiele bez słów porozmawiajmy więc niech cisza trwa nim zakrzyczy nas świat milczenie jest złotem Ida misterna delikatna jak mgła nadchodzi skryta półmrokiem marzenie moje niedościgłe jest na wyciągnięcie ręki dziewica otumaniona napojem ma połączyć ze sobą mistyczny i realny świat dostrzeżony w kryształowej kuli magia nieskalan...

niechaj Twoje oczy...

Obraz
niechaj Twoje oczy na zawsze zostaną niebieskie niech nigdy nie utracą blasku i zalotnego błysku niech przeglądam się w nich i topię codziennie w ich głębi tylko czas jest wieczny tylko czas jest nieskończony nigdy się w nim nie zaplączemy nie grozi nam wieczność lecz żadnych mieczy miłosierdzia bo każdy musi umrzeć do końca spełnijmy więc aż do dna toasty pucharami złotymi wypełnionymi cykutą okręgi marzeń w niesamowitym spektaklu zatykające dech wrażenia na papirusie spisywane pulsacje świateł sztuczne ognie krokami zbliżają się do centrum widowiska w różnokulturowym tyglu ukryte są cztery skarby gabinetu pędzel tusz kamień papier kraina ziejącego ogniem Smoka za Wielkim Murem wejdź i poznaj symbolikę tego Zakazanego Miasta gdzie w chaotycznym tańcu akcja tworzenia z Chaosu bowiem wszystko się wzięło a zaraz po nim Znak Harmonii strz...

grafomańska ekstaza...

Obraz
  grafomańska w zamyśle ekstaza przerodziła się nagle w wielką improwizację spisywaną na gorąco wprost z ust upojeni słowami zachłystując się nimi opadliśmy na łoże zasypiając pomiędzy wersami Księżyc całuje Słońce zaćmieniem w milczeniu ptaków zamarłych w locie zastyga wiatr czas się zatrzymuje sekundę przerywając w połowie na jedno oka mgnienie pojawia się mistyka i magia wszechświata ptaki mych myśli jak bumerangi wracają do mnie w szarych wspomnieniach zawsze wolne nigdy w klatce poczęci w nieszczęściu nigdy nie zaznają spokoju bo upadłe z wysoka Anioły roztrzaskują się o ich głowy wątpliwe wyróżnienie przez Los pasmem porażek codzienną strawą powszednią

marząc...

Obraz
  marząc o przeżyciu cudownych chwil w malinowym chruśniaku zatapiam się w wizję skrwawionych na oślep palców po głowy przez długie godziny zapytuję o leśmianowskie rytmy i rymy czekam na odpowiedź wśród śpiewających w oddali świerszczy odmierzam sekundy coraz bardziej pijany malinowym sokiem oto nowa jakość i styl konsumpcji malin dzikich owoców rozkoszy na niebie niech zalśni tęcza gdy krew nasza deszczem popłynie strumieniem potężnym w potoki nagle wezbrane a krzyki przerażonych jedyną muzyką się staną armagedon nadchodzi zbliża się nieuchronnie w ogniu lanym wprost z nieba nie pamiętać to tak jakby kogoś pogrzebać nie pamiętanym być to tak jakby całkiem umrzeć za życia śpiąc nigdy nie zgrzeszysz a o jakikolwiek grzech nawet bym Cię nie posądził nad Twym spokojem czuwa Jednorożec kropla po kropli drążę...

samotność...

Obraz
samotność jest jak zaraza cholera dżuma lub czarna ospa dawniej zabija przetrzebiona populacja single w wielkich miastach samotni wśród ludzi kulty tajemne duchowe ugrupowania sekty religijne słabe umysły są głodne chłoną łapczywie wiedzę i słowa fałszywych proroków żywe marionetki w ich rękach zwabieni obietnicami nadejścia raju i ucztą wśród wybranych są gotowi oddać życie za sprawę ale raj nigdy nie nadejdzie sekretne notatki słowa powiązane nicią subtelną egzotyczne kwiaty myśli rozkwitają delikatnie wśród betonu pełne nadziei że staną się donośnym grzmotem błyskawicą wielką kulą ognia potęga nieujarzmiona niesie ze sobą zniszczenie i śmierć nigdy nie będziesz wiedział kiedy nadejdzie wielka fala ognia lub wody ogrom i pochłonie wszelkie istnienia budząc upiory przeszłości odważnie stawiam kroki na kruchym ...

starożytne obrzędy...

Obraz
starożytne obrzędy krwawsze niż menstruacja nie wrosły w naszą tradycję lecz odżywają w naszych snach najdzikszych budzimy się zlani potem przestraszeni zafascynowani i maksymalnie podnieceni każdy obraz pomiędzy zmrużeniem powiek jest osobną historią niepowtarzalną opowiem Ci kolorowe ptactwo zebrało się wokół płomienia świecy przyozdobię ich piórami swój szary płaszcz i wzlecę wysoko w ramach protestu przeciw całemu światu w nawałnicy obrazów nastrojowej czerni i bieli z estymą podchodzę jak najbliżej zachwycony światłocieniem intymność pokazana w rozkwicie oddana mym oczom na pożarcie incognito człowiek-nikt nieznajomy człowiek którego nie ma lub zaledwie cieniem pojawiający się przypadkiem skrada się do Twych ust by skraść pocałunek

wolność przychodzi...

Obraz
  wolność przychodzi wolność odpływa jestem poetą jestem wolnym człowiekiem dawno już odrzuciłem kajdany wczytaj się w słowa wydrapane z trudem na granicie czystej kartki zabiorą cię w mój świat niech będą najwspanialsza pieszczota jaką znasz obrazy niebiańskie odkrywam przed Tobą w nagłym przypływie cały świat zobaczyłem kiedyś w Twoim nagim ciele odkryłem lądy i wyspy nieznane Kolumbem byłem tego roku przestępnego świadomość jest wirusem przekazywanym z pokolenia na pokolenie atawistyczne impulsy eksplodują nieoczekiwanie karawaniarze trumienni zalotnicy i gromniczne panny już na nas czekają złączeni w bólu nieutuleni w żalu smutne twarze przy dźwiękach Marsza Żałobnego mówią nam że pora już iść

białe światło...

Obraz
  białe światło chemiczna reakcja gasnącego mózgu potem tylko mrok mrok mrok mrok druga strona nie istnieje tunel prowadzi donikąd katastroficzne wizje mroczne i pełne śmierci pod powiekami pulsują jak obłąkane wypełzają z wnętrza ciemności niczym ogromne węże zimnokrwiste potwory oplatają nasze ciała wizje niedalekiej przyszłości w ponurych barwach lub barwach pożogi ogniem z nieba spadają rozgrzane do czerwoności kamienie dawno już przepowiedziane i zapisane skrzętnie w nieodczytanych skryptach oraz głowach szaleńców parada wizjonerów na ulicach miasta krzyczą transparenty na trwogę biją dzwony kapłani deklamują modlitwy krzyże krwią płoną wszystkie gwiazdy gasną tylko Ty jesteś taka spokojna architekci tworzą marzenia wizualizują je podsuwają nam kolorowe gotowe już obrazy wiedząc lepiej czego pragniemy a potem sprzedają za duże pieniądze górę niepotrzebnych śmieci ...

miotam się...

Obraz
  miotam się w przestrzeni Labiryntu zimne ściany stęchłe powietrze mroczne otoczenie zerwana nić Ariadny w moim ręku więc żadnej nadziei a trudem dociera świadomość tego że tu zostanę na zawsze jestem Minotaurem przeklętym przez wszystkich pół Człowiekiem pół Bestią skazanym przez sąd kapturowy na odosobnienie izolację od świata odebrano mi prawo do szczęścia i życia wśród innych wolność jest tylko marzeniem chorym jak ja sam na zewnątrz niedościgły świat chciałbym chociaż raz zjawić się tam ale jestem wciąż tutaj niewniebowzięty chociaż zasłużyłem na niebo przepiękna Istota cała w świetle o nieziemskim obliczu jak z najpiękniejszego snu podaje mi dłoń oślepiająca jest ta jasność lecz widzę wyraźnie najdrobniejszy szczegół obrazu stworzonego według nieznanego mi schematu wzoru reguły wszystko jest symetryczne poukładane piękne ma swoje miejsce nienaruszalne stałe idealne idę tam

małe Księżniczki

Obraz
  małe Księżniczki ze skrzydełkami u ramion w biało-błękitnych sukniach sięgających podłogi tańczą samotne w rytm delikatnej muzyki by nie zgubić ani jednego pióra kruche niewinne aniołki wkrótce przeistoczą się w wulkany gorące i demony żarłoczne nie pozostawią po sobie żadnej żywej duszy dopóki trwa karnawał jesteśmy bezpieczni aż do ostatniego odgłosu zabawy później niech Bóg zlituje się nad nami na razie nie przejmuj się tym nie warto będzie co ma być jeszcze gra orkiestra tańczmy niech gorące rytmy wprowadzą nas w stan euforii boskie Buenos-Aires jest w zasięgu naszych ramion nie przejmuj się tą pierwszą plamą dziewiczej krwi na parkiecie tańczmy a potem niech wybuchnie świat nie zależy mi chcę z Tobą tańczyć zapomnieć o wszystkim orkiestra będzie grała do końca z nagłego błysku wciąż przed oczami pozostaje lśnienie - Twoja postać widzę Cię na tle najwspanialszych pejzaży krótkotrwały obraz ulotna chwila...