Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2024

Wolność wiodąca lud na barykady wg Eugène Delacroix

Obraz
  Zdjęcie: Wikipedia No, to się narobiło... Zadyma, zawierucha, rozpierducha, awantura itd. Nie były to zwykłe burdy pijackie, ale całkiem niezłe avanti, w którym wzięła udział większość mieszkańców od typowej klasy średniej począwszy na plebsie skończywszy, włączając w to żuli, meneli i wszelkiego rodzaju patologów. Byli tam zarówno taksówkarze, jak i malarze. Byli tokarze, pocztowcy, a wśród nich najliczniej reprezentowana była grupa listonoszy, były księgowe, szwaczki, praczki i tak dalej. Kobiety w wiadomej konduity też. Nie było żadnego typowego Wersalu, chociaż rzecz działa się we Francji. Akcja od razu poszła "na noże". Wystarczyła jedna, głupia decyzja króla, która wkurzyła cały naród i on od razu zaczął działać. Ten naród. Oczywiście radykalnie i ostro. Władza nigdy nie uznawała siły argumentów, więc powinna poznać argument siły. Szybko to poszło i bardzo daleko zaszło. Do ludzi przemówiła Wolność, która była personifikacją Marianny. A Marianna to jeden z symboli...

Thanatos II wg Jacka Malczewskiego

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia  Zdziwiłaś się, prawda? Powiem ci, że ja też bardzo się zdziwiłem, bo nie tak wyobrażałem sobie Śmierć. Owszem, w naszej tradycji, to także jest kobieta, ale uroda Kostuchy daleka jest od uroku Thanatos. I tu kolejne zaskoczenie. Thanatos w greckiej mitologii był Bogiem Śmierci, synem Nyks, czyli: Nocy i brat Hypnosa - Snu. Zwykle wyobrażany był jako młodzieniec z czarnymi skrzydłami, który przychodził niespodziewanie i którego nadejścia zawsze się obawiano. Ale to tylko Malczewski zmienił tradycyjny jego wizerunek. Z ogólnie znanego zostały tylko skrzydła. Jego Thanatos jest nagą kobietą o silnym, nieco androgynicznym ciele. Jej posągowość podkreśla nienaturalny kolor skóry, podobny do spatynowanej miedzi. Kobieta wyposażona jest w najbardziej znany atrybut śmierci – kosę, której ostrość sprawdza właśnie palcami prawej dłoni. Thanatos stoi w w bezruchu, a w zasadzie nie stoi, tylko unosi się nieco nad powierzchnią ziemi. Jest spokojna, nie ma w niej drapieżności...

Wenus z Milo wg anonimowego rzeźbiarza

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Stoisz przede mną nieruchoma i milcząca jesteś okryta od pasa w dół zwiewną szatą. Misterna granica określająca zasięg mojego wzroku kończy się na twych biodrach. Poniżej skrywasz swe tajemnice. One nigdy nie będą dla mnie dostępne. Podobnie, jak niedostępne będą dla nikogo.  Szata twa jest lekko drapowana, co ożywia całą twą postać. Dzięki temu nie jesteś tylko ładnie obrobionym kawałkiem marmuru. Stanowisz coś więcej, a raczej kogoś więcej chociaż i tak jesteś tylko i wyłącznie rzeźbą.  Ta rzeźba jest jednak jakby żywa. Jest bardzo dynamiczna i sugeruje ruch. Lekko przechylasz swoje ciało, unosisz nogę, która prawdopodobnie była o coś wsparta. Z tego co się dowiedziałem, to opierałaś ją na żółwiu. Spoglądasz w dal. Kiedyś w lewej ręce coś trzymałaś. Prawdopodobnie było to jabłko, a ręka, w której je trzymałaś była wsparta na kolumnie, aby podtrzymywać ciężar. Twój słodki ciężar, bo innego określenia nie znajduję. W starożytnej Grecji idealna...

niechaj On

Obraz
  niechaj On będzi e litościwy dla mnie i wybaczy mi te wszystkie gorące lubieżne i perwersyjne obrazy myśli oraz słowa niech wybaczy mi pragnienie sterczące niżej brzucha niech ześle na mnie otrzeźwiający deszcz niech ugasi ten pożar mój rozporek płonie iście piekielnym ogniem nie ma szans abym o Tobie zapomniał nie ma mowy abym wyrzucił Cię z moich myśli nie ma takiej opcji abyśmy zostali echem przeszłości niemożliwym jest abyśmy byli razem nim przyjdzie wielki ogień który spali cały świat a nas zamieni w bezcenne diamenty piękne i szlachetne lecz nieczułe jak zwykłe szkło pocałuj mnie ten ostatni raz i ze mną bądź aż do końca na samym dnie brulionu jakiś zabłąkany wiersz przyczaił się w gęstych zaroślach zapomniany dawno spisany na straty bezgłośny zapiszę go jeszcze raz specjalnie dla Ciebie strząsam z siebie resztki snu zmywam pocałunki nocy oto nowy dzień kolejna zagadka i niespodzianka kolejny pre...

Dar(e)k Side of the Moon

Obraz
Są takie momenty w życiu każdego człowieka, że dochodzi się do pewnego punktu i tam coś każe zatrzymać się. Ta chwila może przeciągnąć się w dłuższy zakres czasu, gdyż trudno jest wyruszyć w drogę ponownie. To taki dziwny moment, kiedy trudno jest nawet zebrać jakieś rozsądne myśli. Trudno jest dźwignąć tyłek z kanapy albo krzesła i iść dalej. Trudno jest zrobić nawet najmniejszy krok. To jest martwy punkt. Istne martwe pole rozciąga się dookoła. Nie ma tam ani jednej iskierki życia. Nic się nie tli. Nic nie istnieje. Nic żywego w każdym razie. W głowie same martwe myśli. Przed oczami martwe pejzaże. Martwa natura, która nie zachwyca. Ona nie ma nic wspólnego z kierunkiem malarskim. Martwa dosłownie i w przenośni. Okryta mrokiem i szarym pyłem. Wokół panuje przerażająca ciemność, a był unosi się w powietrzu. Istna i przerażająca Ciemna Strona mnie własnego.  Dar(e)k Side of the Moon. Albo jakoś tak podobnie. Wszystko jest obrócone w proch. Jeżeli naprawdę z prochu wszystko powstało...

nie żałuję

Obraz
  nie żałuję ani jednego dnia ani jednej nocy ani jednej chwili ani jednej myśli ani jednego słowa mogę odchodzić? nie nie tak prędko mam jeszcze wiele przed sobą tak myślę z wielkiej bryły wykułem w pocie czoła Twój kształt każdy najdrobniejszy szczegół dopracowałem starannie jesteś formą idealną czystą poezją najdoskonalszym dźwiękiem kształtem ostatecznym na nocnym niebie wśród miliona gwiazd jest i ta z której oboje pochodzimy nigdy nie będziemy mieć bliżej do domu jak dziś bo co to jest te pięćdziesiąt pięć milionów kilometrów gdy tylko raz na sześćdziesiąt tysięcy lat trafia się taka szansa

zbyt szybko

Obraz
  zbyt szybko wszystko się toczy nasze życie zbyt szybko mija czy rozpoznajesz w lustrze tę samą osobę która się w nim przeglądała wczoraj? czy rozpoznajesz siebie? czy zobaczysz siebie jutro? i jak siebie zobaczysz? kolejny poranek czarno-biało dokoła ponuro i szaro jakby nie nowy ten dzień nie inny lecz taki sam jak poprzedni tylko Ty lśnisz jakże cudownie jest wznieść się wysoko świtem nawet zbyt wczesnym subtelności wszystkie dźwięki poranka kruche i delikatne usłyszeć z bliska Twoje usta pełne mnie aż do końca Twój dyskretny smak na moich ustach nasyceni sobą zasypiamy marząc o wieczności każda chwila wyłuskana z niej jest tylko nasza nie oddamy jej nikomu znów czujemy ten ogień czujemy go naprawdę jak trawi nas w całości o całe lata spóźnieni pośpiesznie nadrabiamy stracony czas zbyt szybkimi słowami pośpiesznie szeptanymi i pocałunkami do przodu mknącymi noc jest zbyt krótka

Olimpia wg Édouarda Maneta

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Olimpia, Olimpia... Najbardziej podoba mi się w tobie to, że jesteś tak bardzo wyzywająca, prowokująca i bezczelna. Jesteś tak wspaniale sprośna, lubieżna i rozwiązła. Podoba mi się, że jesteś tak śmiała, Niemoralna, niecenzuralne, wulgarna oraz bezwstydna. Podoba mi się ta pewność siebie, która tkwi w twoim spojrzeniu. Czy doskonale zdajesz sobie sprawę ze swojego erotyzmu. Dobrze wiesz, że twoje ciało przyciąga wzrok. Jesteś ucieleśnieniem klasycznego i zmysłowego piękna.  Jesteś rzeczywistą kobietą. Prawdziwą, a nie wygenerowaną w sztucznej przestrzeni. Naturalną, najprawdziwszą. Nie jesteś żadną Wenus czy inną boginią nie z tego świata. Takie kobiety, jak ty spotyka się każdego dnia na ulicy, w sklepie, czy w parku. Jesteś oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Wiem, że jesteś dziwką. Teraz też czekasz na klienta. Twoje wyzywające spojrzenie jest tego dowodem. Widzę i czuję to wyraźnie. Wzorem innych kobiet wiadomej konduity ukazujesz się w pozycji półleżącej n...

idę wciąż przed siebie

Obraz
  idę wciąż przed siebie droga sama się znajduje i otwiera przede mną wszystkie tajemnice tamtej drugiej strony gdzie połączą się dwa odległe światy tak różne od siebie przeciwstawne bieguny mój i Twój eksploduję potęgą niewyobrażalną niszczę i tworzę z głębi siebie wyciągam emocje w najczystszej postaci te najdziksze i pierwotne oraz wiersze nienapisane jeszcze ich słowa zawisły w powietrzu jak miecze które za chwilę spadną przecinając kruchą nić opadam bez życia na krwawiące łono boski diament niczym nie skalany świeci blaskiem nieziemskim pozostańmy w chmurach jeszcze jakiś czas niech nasze gwiazdy wskazują zakochanym drogę do siebie w ciemne noce pozostańmy w chmurach i szeptach do ucha dopóki nie wybrzmią zawstydzone

szary poranek

Obraz
  szary poranek po ciężkiej nocy imaginacjami przepełnionej gdy nagle okazuje się że za kotarą moich snów niczego więcej już nie ma jakby już nigdy nic więcej miało się nie wydarzyć tylko mrok odrętwienie prawie jak śmierć słodka brzoskwinka w moich ustach jej soki spijam łapczywie wargami spierzchniętymi z pożądania pijany chwilą niezwykłą nieujarzmiona fala wzbiera coraz bardziej punkt kulminacyjny odległy zaledwie o kilka oddechów spełnienie słowo słowu słowem jest słowo do słowa po słowie słowo słowo ze słowem słowo obok słowa przy słowie słowo... … i nagle wiersz znikąd tak po prostu i już wszystkie moje wojny i krwawe rewolucje są kolejnym krokiem do przodu elementem układanki klockiem fragmentem mozolnie składanym w całość

Panta rhei

Obraz
  Wszystko płynie. Wszystko jest w nieustannym ruchu. Nic nie zatrzymuje się ani na chwilę, bo jeśli się zatrzyma to z pewnością zginie. Wszystko wokół jest w nieustannym ruchu. Wszystko gna do przodu, albo się cofa. Może też przesunąć się w prawo lub w lewo, ale nigdy nie staje. Ruch jest podstawą życia. Ruch jest podstawą istnienia. Bez ruchu nie ma nic. Pozostaje wtedy tylko pustka. Wszystko płynie, wszystko idzie przed siebie, wszystko wiruje. Oddala się i powraca, ale nie jest już tą samą rzeczą, którą było. Zupełnie tak, jak rzeka u Heraklita z Efezu. Ona także była w nieustannym ruchu i nie sposób było wejść do niej po raz drugi, bo płyną nią już całkiem inne wody. Niby te same, ale jednak inne. Wszystko wokół nas i my sami jesteśmy w nieustannym ruchu i ulegamy ciągłym zmianom. Czy te zmiany wychodzą nam na dobre? Czy są one lepsze? Czy gorsze? Nie wiem! To już materiał na całkiem inne rozważania. Na pewno inne i jeszcze nie spotykane. Tak jest dokładnie ze wszystkim i wszy...

Wenus z lustrem wg Diego Velazqueza

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Wenus. Jesteś moją Wenus. Jesteś moją boginią miłości. W sztuce zwykle ukazywana jesteś nago lub do połowy obnażona, więc mam nadzieję, że teraz też cię taką zobaczę. Ostrożnie otworzyłem drzwi twojej sypialni i jak duch wślizgnąłem się do środka. Stanąłem w cieniu i zacząłem obserwować ciebie. Leżałaś zwrócona do mnie tyłem na łóżku zasłanym ciemnoszarą narzutą, spod której widać białe prześcieradło. Byłaś naga. Twoja jasna skóra zdawała się odbijać światło. Miałem wrażenie, że to twoje ciało ma w sobie tę chłodną świetlistość. Głowę opierałaś na ręce. Kasztanowe włosy  miałaś upięte w luźny kok. Widziałem zarys lewego profilu twej twarzy. Dopiero niewyraźne odbicie w lustrze ukazuje całą twoją twarz. Nie dziwi mnie, że lustro podtrzymuje Kupidyn. Szarfa, oplatająca jego nadgarstek posłużyła do zawieszenia lustra. Ona jest symbolem więzi, łączącej go z tobą. W mitologii bowiem Kupidyna uznawano za syna Wenus i Marsa, boga wojny. Leżąc przyglądasz się ...

Jestem abstrakcją

Obraz
Zdjęcie: canvaso.pl Obraz pt. Przepływ kolorów Jestem abstrakcją i poniekąd jestem z tego dumny. Tak mi mów i tak się do mnie zwracaj. To określenie najlepiej do mnie pasuje. Jestem bowiem oderwany od rzeczywistości. Wyeliminowałem wszystko co ma bezpośrednie odniesienie do jakiejkolwiek realnej formy. Tak naprawdę nie przypominam niczego ani nikogo, kogo zwykle spotyka się w rzeczywistości. Tak, jak abstrakcja jestem nieprzestawialny. Trudno mnie określić słowami. Trudno mnie określić czymkolwiek, kimkolwiek. Odrzuciłem swoją figuratywność na rzecz wewnętrznej konstrukcji obrazu układu linii barwnych plam, a także prostych form geometrycznych. Odszedłem od wszystkiego co było, wyzwoliłem się od rzeczywistości, zrezygnowałem z niej. Abstrahowałem od niej. Wyodrębniłem z rzeczywistości tylko jej istotne cechy i stworzyłem nowe pojęcie siebie. Jestem niepodobny absolutnie do nikogo. Jestem abstrakcyjny. Po po prostu abstrakcyjny. Już nie jestem teoretyczny i hipotetyczny, określony tylko...

a gdy słów mi braknie

Obraz
  a gdy słów mi braknie i oddechu w piersi gdy sen mnie zmorzy wtedy na chwilę istnieć przestanę tak krótką jak drgnienie powieki potem powrócę znowu od nowa lecz całkiem inny zupełnie będę tu siedział i czekał na Ciebie aż do mnie dołączysz wreszcie powieki opadają pod ciężarem dnia powoli zanurzam się w intymną przestrzeń najdzikszych zjawisk sennych spuszczonych ze smyczy przyzwoitości nie chciałabyś wiedzieć co się w nich dzieje warto naprawdę warto iść wracać błądzić tysiącami dni na stracenie w poszukiwaniu siebie powraca jak zły sen okresowo-cyklicznie kołem się toczy myśl, która strąca mnie w przepaść bezdenną gdzie umieram w męczarniach i oto stało się pierwszy wers potem drugi i kolejny został napisany klamka zapadła nikt już nie zatrzyma tej lawiny

Maja ubrana / Maja naga wg Francisco Goi

Obraz
  Zdjęcie: Wikipedia Zamknąłem za sobą drzwi swojego super tajnego gabinetu, o którym wie niewielu i nikt oprócz mnie nie ma do niego wstępu. Sprawdziłem czy dobrze przekręciłem klucz w zamku. Chciałem tutaj być sam i chciałem, aby nikt mi w tej samotności nie przeszkadzał. Usiadłem na miękkim skórzanym fotelu tuż przed pięknym obrazem. Obraz ten przedstawia ciebie. Leżysz na łożu wsparta na wysoko ułożonych poduszkach. Ubrana jesteś w tradycyjny strój hiszpańskiej kobiety. On składał się z mantylki okrywającej głowę i ramiona oraz z szerokiej szarfy wiązanej wokół bioder. Ta moda nazywa się Majas. Myślę, że to dlatego wszyscy ludzie tak cię do dziś nazywają. Maja. Maja to piękne imię pochodzenia greckiego, ale ty nie masz w sobie ani jednej greckiej nutki. Jesteś Hiszpanką w każdym calu. Wielka ślicznotka z ciebie. Każdego potrafisz zachwycić swym pięknem. Masz książęce rysy, ale księżniczką chyba nie jesteś. To znaczy: dla mnie jesteś i zawsze księżniczką byłaś, ale dla innych kr...

Wizja: Pełnia Księżyca

Obraz
  Ta wizja była niesamowita i niespodziewana. Zachwyciła mnie, zatrzymała w pół kroku i nie pozwoliła długo ruszyć się z miejsca. Stanąłem jak przysłowiowy cieć przy hałdzie żwiru z szeroko otwartymi ustami. Ten wzrokowy bodziec który pojawił się tuż przede mną uderzył we mnie, jak kafar omal nie powalając mnie na ziemię. Spacerując wieczorem po przemiłych bezdrożach mojej wyobraźni natknąłem się na ciebie. To nie było dziwne. Często cię tam spotykałem. Jesteś ulubionym gościem na moim pustkowiu. Nie powiem, że jedynym, bo byłaby to nieprawda, ale ulubionym na pewno. Nie spodziewałem się jednak zastać ciebie właśnie w tym miejscu, gdzie zwykle chowałem się wraz ze swoją samotnością. A księżyc świecił dzisiejszej nocy wyjątkowo jasno. Był niezwykle nisko zawieszony nad ziemią. Wydawał się być nienaturalnie duży. Większy niż zwykle. Cała jego tarcza widoczna była ze wszystkimi jej szczegółami. Sam ten fakt dodawał mu niezwykłości. Pełnia Księżyca, to magiczny czas. Czułem to każdym n...

Ona

Obraz
Ona wciąż jest w mojej głowie i nie tylko. Jest zawsze blisko mnie. Stoi wiernie przy moim boku i wiem, że nigdy mnie nie opuści. Będzie przy mnie trwała wbrew wszystkiemu. Będzie przy mnie aż do końca, a czy ten koniec będzie dobry, to jest już całkiem inna historia i na razie nie rozpatrujemy jej nawet w dalekosiężnych wizjach, które od czasu do czasu mimo wszystko się pojawiają. Na razie po prostu jesteśmy. Jesteśmy razem, tutaj i bardzo dobrze nam ze sobą. Nawet nie przypuszczałem, że tak może być. Byłem pewien, że nam się nie uda. Byłem pełny obaw i bałem się o nasz los. Niepotrzebnie. Upłynęło już tyle lat od momentu, gdy pojawiła się po raz pierwszy. Pamiętam dobrze ten dzień. Przyszła pod wieczór tego bardzo jesiennego listopadowego dnia. Zaprosiłem ją do środka. Zaczęliśmy rozmawiać i nawet nie zorientowałem się kiedy minęła północ. Już wtedy byłem pewny tego, że chciałbym, aby ze mną została na stałe. I tak się stało. Rozgościła się u mnie bez żadnego skrępowania. Nie minęło ...

prawdziwe piękno...

Obraz
  prawdziwe piękno tylko raz się zdarza nigdy nie będzie skopiowane piękno jest tutaj niepowtarzalne piękno jest w nas w zanadrzu mieć zawsze niby grosz na szczęście jakieś słowo albo dwa na przyszłość na później na jutro by potokiem do samego końca gdzie ukryta miłość prawdziwa jedyna demony zniszczenia sieją spustoszenie strzępy wierszy wzbijają się w powietrze po raz ostatni wzlatują ale tylko na chwilę i upadają ciężko już martwe rzeź niewinnych strof dokonała się dzisiaj w nocy przyniosła uspokojenie i wolność JESTEM WOLNY NAPRAWDĘ WOLNY...

poeci...

Obraz
  poeci to nie są normalni ludzie popaprańcy jacyś czy coś w tym stylu lub nawet jeszcze gorzej poeci nagle się stają przypadkiem w wyniku eksplozji niesamowitej poeci zagubione dusze gdzieś w odmętach łowią słowa najpiękniejsze ulotne chwile moje skrzydła u ramion i sny o lataniu bajeczne i kolorowe czasami niebezpieczne gdy wzlatuję naprawdę ponad chmury ku słońcu jestem Ikarem skazanym na upadek przepiękny dużo ognia w nas musi być dużo siły potrzeba nam by przetrwać by nie zwątpić musimy być silni by walczyć i zwyciężać nie ma innej opcji

Sandejmorning

Obraz
  Powoli otwierałem oczy. Im szerzej je otwierałem, tym bardziej zalewało je ostre światło dzisiejszego poranka. Miałem wrażenie, że ktoś wylewa mi na powieki żrący kwas. "Kurła" wyrzuciłem z siebie. Zwykle tym właśnie słowem witam każdy nowy dzień. Jest to takie moje specyficzne: "dzień dobry". Nigdy nie oczekiwałem że ktoś mi odpowie, ale dziś się zdziwiłem. Odpowiedziała mi cisza. Ostrożnie usiadłem na łóżku. Bardzo ostrożnie. Ten moment zawsze jest najniebezpieczniejszy. Jeden nieostrożny krok może zniweczyć cały proces wstawania, a tego bym nie chciał. Rozejrzałem się dookoła. W mojej sypialni, od wczoraj nic się nie zmieniło. Jedyną różnicą było to, że cały pokój zalany był słonecznym blaskiem. Wokół "płonęło" dosłownie wszystko. Zacząłem żałować, że nie mam zasięgu ręki słonecznych okularów, bo one bardzo by się w tym momencie przydały. Na śmierć zapomniałem wczoraj opuścić rolety. Trudno. Moja wina. Stało się i się nie odstanie, więc nie ma sensu r...

Śniadanie na trawie wg. Édouarda Maneta

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Tak się bawi, tak się bawi Bohema... Tak się bawi, tak się bawi Bohema...  Bo któż jej zabroni się bawić? Kto zabroni zaszaleć trochę? Odrobina skandalu jest zawsze mile widziana i wskazana. A co? Kto im zabroni? Tak więc pewien malarz, wraz z swoją przyszłą żoną oraz przyszłym szwagrem i nieznaną im wcześniej modelką wybrali się na wycieczkę za miasto. Bez żadnego wcześniejszego planowania postanowili zrobić sobie piknik. Akcja była natychmiastowa i podjęta została pod wpływem impulsu . Znaleźli fajne miejsce w paryskim lasku lub parku. Usiedli na trawie i zaczęli spożywać śniadanie... Możliwe też, że pili alkohol oraz dali sobie w żyłę, ale nie jestem tego pewny w stu procentach. Śniadanie jednak jedli na pewno, bo wyraźnie widać koszyczek z rozsypanymi owocami i pieczywem. Tuż obok koszyczka leżały kobiece ubrania. Mężczyźni prowadzili niezobowiązującą rozmowę. Byli kompletnie ubrani. Mieli na sobie ciemne surduty i krawaty. W tamtych czasach panom z wyższych ...

jesteśmy jak Anioły

Obraz
  jesteśmy jak Anioły strącone z nieba za to że odważyliśmy się kochać i pożądać snujemy się bezbronni po mrocznych ulicach ktoś kiedyś nas zabije ot, tak dla draki piękno Twe poraża wstrzymuje myśl wartką i nagle opadam na Ziemię już martwą rażony piorunem oczu Twych blasku unoszę się wysoko do nieba wraz Tobą po chwili odchodzisz nie mówiąc nic wcale samotny i nagi tutaj zostaję zagubiona dusza przychodzi co noc i kładzie się obok czuję na karku jej zimny oddech nie z tego świata posiadłem ją dzisiaj otwierając sobie drogę do nieba albo do piekła sam nie wiem

Dama z Gronostajem wg Leonardo da Vinci

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Pięknie wyglądasz Cecylio, wiesz? Leonardo naprawdę wspaniale cię przedstawił. Jestem pod dużym wrażeniem jego dzieła. Bardziej jednak pod twoim wrażeniem jestem. Naprawdę. Pięknie wyglądasz na tym portrecie trzymając w ręce Gronostaja, chociaż ten zwierzak nieco mnie wku... yyy, znaczy: denerwuje mimo tego, że jest tylko alegorią. Dlaczego?  Otóż dlatego, że niejakiego Lodovico Sforzę nazywano Gronostajem właśnie. Ten zwierz mi przypomina, że byłaś jego kochanką. To było dawno i możliwe, że to nieprawda. A choćby nawet...  Nieważne. Nieważne jest to, co było kiedyś, ale to, co jest teraz. Na pierwszym planie widać oczywiście ciebie. Jesteś młodą, piękną kobietą o jasnej twarzy. Twoje włosy są ciemne, przepasane na czole cienkim rzemykiem i gładko zaczesane do tyłu w mały warkocz. One pokryte są także przezroczystym woalem. Wyglądasz bardzo tajemniczo. Masz drobne usta i szare, duże oczy. Jesteś zwrócona w lewą stronę, zaś twe ciało odchylone delikatnie do t...

zeszliśmy z góry

Obraz
  zeszliśmy z góry tak wielkiej jak wszechświat bardzo zmęczeni i głodni zbyt zeszliśmy na dół do małych miasteczek Ziemia jak Matka przygarnęła nas Boskie Istoty lecz jakże przyziemni raj utracony we mgle się skrył raj który kiedyś naszym był domem w nim tylko życie lecz nigdy śmierć i tylko marzyć o nim możemy nieosiągalnym dla nas od dziś kilka kresek z bezcennej grafiki kilka kolorów z palety Mistrza Ty naga ja cichy skupiony płynę wciąż płynę do Ciebie tonę wciąż tonę w Tobie składam głowę na poduszce zbyt mglistych marzeń na samym skraju wilgotnego poranka niech zdechną Poeci niech trafi ich szlag niech szczezną w najgorszych męczarniach niechaj ich dusze od piekła do piekła przez wszystkie kręgi by spłonąć wreszcie w ramionach Twych mój świat cały mój świat to Ty dotknąć go chcę choć raz zanurzyć w nim po kres i umrzeć w nim nawet dziś

Uprawianie seksu / pisanie wierszy

Obraz
Składając kolejne słowa i tworząc z nich wersy poezji mojej pomyślałem sobie, że pisanie poezji ma w sobie wiele z uprawiania seksu. Nie mam tutaj na myśli zwykłego, mechanicznego działania w celu osiągnięcia orgazmu, ale myślę o czymś wzniosłym. Seks bowiem pomiędzy dwoma bliskimi sobie i kochającymi się istnieniami ludzkimi jest bardzo delikatny, subtelny, nie ma w sobie nic z wulgarnego przekazu pornograficznego, gdzie liczy się tylko osiągnięty efekt. Prawdziwa miłość cielesna jest pełna czułości, otworzenia się i zrozumienia partnera, dbałością o jego potrzeby. To finezyjność w delikatności, urokliwość w każdym szczególe, nawet tym najbardziej prozaicznym. Każdy wiersz jest tkliwą i delikatną pieszczotą poruszającą wszystkie zmysły partnera / partnerki. Sam niejednokrotnie to czułem. Czułem, że miłość to wielka siła, która wydobywa z człowieka na pewno to, co najlepsze. Ze mnie też wydobywała. Każdego dnia. Za każdym razem, gdy próbowałem napisać wiersz. Ona mnie uskrzydlała. Pisa...

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

Obraz
Zdjęcie: Wikipedia Jakiż to sielski i anielski obrazek. Wsi spokojna, wsi wesoła... aż chciałoby się tak zaśpiewać. I cóż widać na tym obrazku? Na pierwszym planie widać na którym rośnie wielkie drzewo, dalej dostrzec można rozległą łąkę rozświetloną słońcem na której pasterz wyprowadza stado owiec. W oddali na kolejnym wzgórzu stoi wypasiona willa, a za nią małe miasteczko, a może raczej wieś. Budynki jakby schodziły ku bezkresnemu pejzażowi.  To znaczy: tak wyglądałby pierwszy plan, gdyby ktoś go nie zakłócił. W cieniu tego wielkiego drzewa na wzgórzu przysiadło bowiem dwóch młodzieńców i to oni byli winni tego zakłócenia. Byli piękni i młodzi. Jakby wycięci z żurnala albo jakiegoś innego kolorowego magazynu. A przynajmniej jeden. Bo jeden z nich był wytwornie ubrany. Miał czerwony beret, spod którego spływały czarne loki, obszerny jedwabny, połyskujący kaftan i dwukolorowe pończochy. Z wyglądu wnosić więc można że to jakiś bogaty, miejski dupek, który przyjechał tu, by wypocząć ...

otulam się wspomnieniami

Obraz
  otulam się wspomnieniami jak ciepłym kocem bezpieczny schodzę na samo dno gdzie wszystkie moje sekrety i tajemnice schowane są na głucho przed całym światem muzyka moim narkotykiem i miłością jest oprócz niej nie mam nic ona każdym dźwiękiem pieści mnie rozkosznie gitarowy riff niby pocałunek na ustach swych wciąż czuję delikatny dźwięk drżenie sześciu strun rozlewa się falą po całym ciele dotykam jej lekko i gram przetaczają się myśli z łoskotem jak stado dzikich koni pędzą przed siebie grzmot pękającej chmury wybuch i błysk zranionego krzyk Twój uśmiech tajemniczy akt narodzin tylko tyle zapamiętałem gorąca jak słońce wilgotna jak deszcz drżąca jak liść krucha jak sen Ty

Pochodzenie świata wg Gustava Courbeta

Obraz
  To nie jest takie obsceniczne, jakby było jeszcze kilkanaście lat temu, prawda? Wtedy określono by ten obraz jako zboczony.  Teraz już nie. Czasy się zmieniły i takie widoki spowszechniały. Nie budzą już tak wstrząsającego efektu, jak kiedyś. Takie obrazki i zdjęcia wyzierają z każdej strony. Przyznam się, że widziałem lepsze. Takich widoków nawet nie trzeba specjalnie poszukiwać. Ale kiedyś... Gdybym wiele lat temu właśnie w taki sposób, w tak realistyczny i wręcz anatomiczny sposób bez uciekania się do historycznych lub klasycznych sztuczek stylistycznych przedstawił ciebie, to spotkałbym się z publiczną nienawiścią, niechęcią i pogardą. Aż tak dosłowne zbliżenie okolicy łonowej kobiecego tułowia wzbudziłoby wielkie poruszenie. Widok ten rozciąga się od ud aż do piersi. I to jeszcze nie wszystko. Kompozycja sceny jest tak skonstruowana, że podkreśla jej erotyzm. Erekcja brodawki sutka oraz zaczerwienione wargi sromowe sugerują, że jesteś podni...