Wolność wiodąca lud na barykady wg Eugène Delacroix
Zdjęcie: Wikipedia No, to się narobiło... Zadyma, zawierucha, rozpierducha, awantura itd. Nie były to zwykłe burdy pijackie, ale całkiem niezłe avanti, w którym wzięła udział większość mieszkańców od typowej klasy średniej począwszy na plebsie skończywszy, włączając w to żuli, meneli i wszelkiego rodzaju patologów. Byli tam zarówno taksówkarze, jak i malarze. Byli tokarze, pocztowcy, a wśród nich najliczniej reprezentowana była grupa listonoszy, były księgowe, szwaczki, praczki i tak dalej. Kobiety w wiadomej konduity też. Nie było żadnego typowego Wersalu, chociaż rzecz działa się we Francji. Akcja od razu poszła "na noże". Wystarczyła jedna, głupia decyzja króla, która wkurzyła cały naród i on od razu zaczął działać. Ten naród. Oczywiście radykalnie i ostro. Władza nigdy nie uznawała siły argumentów, więc powinna poznać argument siły. Szybko to poszło i bardzo daleko zaszło. Do ludzi przemówiła Wolność, która była personifikacją Marianny. A Marianna to jeden z symboli...