przytłoczony

 



przytłoczony

układem złych planet

z trudem chwytam powietrze

spoglądam na Ciebie z nadzieją

gdy toniesz w świetle Księżyca

szepcząc nieznane słowa

jak Mantrę powtarzasz


odurzony nimi

łatwiej przyjmę cios

wprawną ręką zadany








ptaki mych myśli

upadły na ziemię

gdy rzeczywistość

jak zatruta strzała

wdała się

w meandry wnętrza

i skomplikowaną

strukturę nerwów

połamane skrzydła

i ptasi puch wokół










to takie poetyczne

cierpieć w Imię Miłości

szaty i rany rozdzierać

gdy trafiony strzałą

w marzeniach błądzę

za Tobą

gdy nago po łące biegniesz

Twoja Kobiecość

krwawiąca co miesiąc

wyznacza rytm świata

gdzie każdy i wszystko

ma swoje miejsce

niekoniecznie to

w którym jest teraz


i po widokach tych

nierzeczywistości

kształt realny próbuję nadać

w tworze literackim

o swoistym charakterze

nie dbając

o reguły organizacji tekstu

łamiąc je świadomie


i umierać co wieczór

za miliony niekochanych

miłości bezskutecznie poszukujących


tak

to takie poetyczne








jestem nikłym światłem

słabym ładunkiem elektrycznym

zbiorem błądzących atomów

zlepkiem

jeszcze żywych tkanek

zawieszonych w próżni

pomiędzy dwoma światami




Komentarze