Kalejdoskop
Kiedyś uwielbiałem wpatrywać się we wnętrze odpowiednio rozmieszczonych zwierciadeł, gdzie różnobarwne i symetryczne figury utworzone z małych różnokolorowych szkiełek zmieniały się gdy tylko obróciłem kalejdoskop. Wielokrotne ich odbicia tworzyły niesamowite kształty.
Kalejdoskop jako taki jest mi bardzo bliski znaczeniowo. Ja także zmieniam się, jak w kalejdoskopie. Zmiany następują niekiedy bardzo szybko, raz po raz po sobie i niekiedy nie zdążę przyzwyczaić się do jednej zmiany, a już pojawia się następna. Jestem w ciągłym ruchu.
Jestem jedną wielką zmienną. Zmieniam się w czasie i w przestrzeni. Nie potrafię zatrzymać się ani na chwilę. To wszystko dokonuje się bez mojego bezpośredniego udziału. Zupełnie, jakby beze mnie. Nie mam na to wpływu. Ktoś dokonuje tych zmian i najwidoczniej sprawia mu to wiele przyjemności, gdy widzi jak próbuję się w tych zmianach odnaleźć. Jak próbuję się przystosować do coraz to nowszych okoliczności.
Zmiany, zmiany, ciągłe zmiany. To chyba jedyna stała rzecz, której doświadczam.

Komentarze
Prześlij komentarz