Pisząc
Pisząc nie trzymam się żadnych sztywnych reguł. Ja tych reguł nawet nie znam. Nie zdaję sobie sprawy z ich istnienia. Możliwe, że one są, ale dla mnie nie są znaczące i nie biorę ich absolutnie pod uwagę. Pisząc puszczam sprawę "na żywioł". Po prostu odkręcam kran ze swoimi słowami pozwalając im wystrzelić ze swoją siłą podążyć tam, gdzie chcą.
Nie lubię pakować swoich słów w sztywne ramy i szablony. Ramy, szablony, matryce wydają mi się być ich ograniczeniem. Tylko i wyłącznie w przestrzeni wyznaczonego wcześniej szablonu. Nie ma miejsca na swobodę. Nie ma miejsca na wolność, niezależność i niewymuszoność. Nie ma miejsca na nic oprócz sztywnych reguł, a na to nie mogę sobie pozwolić.
Jestem zbytnio niepodległy i równie niepodległe muszą być także moje słowa. I choćby nie wiem co się działo, to takie pozostaną. Z nich na pewno nie zrezygnuję.
Pozostanę przy swojej drodze pisania. Jeżeli komuś nie będzie z nią "po drodze", to bardzo mi przykro. Będę jednak szanował jego i jego wybór.

Komentarze
Prześlij komentarz