grafomańska ekstaza...

 




grafomańska

w zamyśle ekstaza

przerodziła się nagle

w wielką improwizację

spisywaną na gorąco

wprost z ust


upojeni słowami

zachłystując się nimi

opadliśmy na łoże

zasypiając pomiędzy wersami








Księżyc całuje Słońce

zaćmieniem

w milczeniu ptaków

zamarłych w locie


zastyga wiatr

czas się zatrzymuje

sekundę przerywając w połowie

na jedno oka mgnienie

pojawia się mistyka

i magia wszechświata







ptaki mych myśli

jak bumerangi

wracają do mnie

w szarych wspomnieniach

zawsze wolne

nigdy w klatce












poczęci w nieszczęściu

nigdy

nie zaznają spokoju

bo

upadłe z wysoka Anioły

roztrzaskują się

o ich głowy


wątpliwe

wyróżnienie przez Los

pasmem porażek

codzienną strawą powszednią



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie