O TOBIE, DLA CIEBIE (IV)

 



[XVI]

a gdy w końcu przyjdziesz

delikatnie i nie śpiesznie

wypukłości twych piersi

wzrokiem i ręką dotknę

nieznaną księgą mi będziesz

otworzę ją i każdy wers

chciwie pochłonę

każde słowo i spazm

aż do końca przeczytam





[XVII]

przylgnęliśmy do siebie

całą powierzchnią swych ciał

jesteśmy niepodzielną całością


spod przymkniętych powiek

patrzę na twój sen

z naszych oddechów

uplotę warkocz


noc jeszcze się nie skończyła







[XVIII]

zrodzona z grzmotu pioruna

stanęłaś na moim pustkowiu

cała naga

otwarte usta bezgłośnie szeptały

najstarsze miłosne zaklęcia

ręką dotknąłem twych piersi

nabrzmiały w okamgnieniu

a stalowoszary księżyc

rejestrował chwilę

nowoczesną kamerą wideo

zbliżyłem usta

do rozgrzanego łona

spijając niewyobrażalną słodycz

jęk rozkoszy wzbudził trawę

która kołysała się chwilę

wreszcie legła

tworząc miękkie posłanie

opadliśmy lekko

na zielone prześcieradło


gdy w ciebie wszedłem

na niebie

zapłonęła pierwsza gwiazda






[XIX]

w naszych oczach błyszczą diamenty

najdroższe szlachetne kamienie

skarb nasz prywatny

jesteśmy bogaci


w nas

tkwi bezcenne bogactwo

wystarczy wyciągnąć rękę


kochać

znaczy ofiarowywać

to

co najcenniejsze

ukochanej osobie

każdego dnia

dawać

nie chcąc nic w zamian


to proste


dla ciebie

na zawsze

wszystko






[XX]

w bieli

tej pościeli

poszalejemy

potem zaśniemy

najbardziej na świecie szczęśliwi


cały świat nam się zdziwi




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie