ptaki mych myśli...




ptaki mych myśli

wysoko w gwiazdy

jeszcze nieupadłe

otulone obłokiem

niby białą pościelą

znajdują wytchnienie




poezja

jest sztuką niedopowiedzenia

przerwane w połowie wersy

drążą skałę

aż ona

rozpęknie się

na kawałki






piękne umieranie

na Twym łonie

w rozkosznych mękach

na wzgórzu

niezdobytym jeszcze

przez armie grabieżców

różokrzyżowców

i konkwistadorów


jego głębia pochłania

w mroczne czeluście

zamykając we wnętrzu na wieki


jakież to piękne

nie szkoda mi będzie

tak właśnie umrzeć





żelazne dziewice

cnoty twarde jak marmur

niezdobyte

umierają samotnie

w łożach wielkich

i szerokich


czystość

aż do przesady

jest przekleństwem

nigdy błogosławieństwem


dionizyjskie rozkosze

i uczty Erosa

nie dla nich

zamkniętych

w szkatule niespełnienia



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie