Zdjęcie: Wikipedia Jakiż to sielski i anielski obrazek. Wsi spokojna, wsi wesoła... aż chciałoby się tak zaśpiewać. I cóż widać na tym obrazku? Na pierwszym planie widać na którym rośnie wielkie drzewo, dalej dostrzec można rozległą łąkę rozświetloną słońcem na której pasterz wyprowadza stado owiec. W oddali na kolejnym wzgórzu stoi wypasiona willa, a za nią małe miasteczko, a może raczej wieś. Budynki jakby schodziły ku bezkresnemu pejzażowi. To znaczy: tak wyglądałby pierwszy plan, gdyby ktoś go nie zakłócił. W cieniu tego wielkiego drzewa na wzgórzu przysiadło bowiem dwóch młodzieńców i to oni byli winni tego zakłócenia. Byli piękni i młodzi. Jakby wycięci z żurnala albo jakiegoś innego kolorowego magazynu. A przynajmniej jeden. Bo jeden z nich był wytwornie ubrany. Miał czerwony beret, spod którego spływały czarne loki, obszerny jedwabny, połyskujący kaftan i dwukolorowe pończochy. Z wyglądu wnosić więc można że to jakiś bogaty, miejski dupek, który przyjechał tu, by wypocząć ...
Komentarze
Prześlij komentarz