widziałem jak wiatr...

 



widziałem jak wiatr

całował Ciebie namiętnie

widziałem jak

ocierał się o Ciebie

bezwstydnie

widziałem jak

sięgał ręką tam

gdzie ja nigdy

nie próbowałem

widziałem jak wiatr

był w Tobie do końca

i widziałem jak

odchodził bez słowa








porwij mnie do tańca

szalona Panno

z zakusami na dziwkę

zakręć mną

potrząśnij

a potem

zerwij ze mnie maskę

i ubranie


popłyńmy przed siebie

zanim zgniecie nas

ta cholerna

cisza przed burzą








umieram

na Twym łonie

szczęśliwy i zachwycony

łożem

na którym

przyszło mi dziś

dokonać żywota

niełaski pełnego







dzikie i drapieżne

sny znad krawędzi

gdzie wszystko się kończy

jak wcześniej zaczęło

w bełkotliwym

błogosławieństwie Bogów

dającym nam

światło i mrok

naprzemiennie



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie