Bachus i Ariadna wg Tycjana
Zdjęcie: Wikipedia
Tezeusz okazał się być zwykłym fiutem. Normalnym, zwykłym złamanym ateńskim fiutem. Aż żal mi Ariadny. Dziewczyna zakochała się w nim i podarowała mu kłębek nici, dzięki któremu mógł wydostać się z tego cholernego labiryntu, gdy już zabił Minotaura, porzuciła swój dom rodzinny, a on... Tezeusz, ten fiut złamany, w glorii bohatera powrócił do Aten porzucając w czasie podróży ukochaną Ariadnę na wyspie Naksos. I tu właśnie zaczyna się cała historia.
Nasze pierwsze spojrzenie na obraz i widzimy Ariadnę, stojącą na brzegu z wyciągniętą ręką ku odpływającym okrętom Tezeusza. Nie wiem dlaczego ona tak reaguje. Powinna być wściekła i raczej rzucać w stronę odpływającej armady kamienie, a już na pewno wyzywając w myśli Tezeusza od najgorszych. Ale dobra, okej... Zostawmy już to.
W takiej właśnie pozie zostaje odnaleziona przez boga wina Bachusa, który przybywa na wyspę ze swoim orszakiem.
Ariadna mimo, że macha ręką odpływającym w dal okrętom Tezeusza to jednocześnie spogląda na wyskakującego z rydwanu Bachusa.
Rydwan był ciągniony przez dwa gepardy. Wokół niego kroczył tanecznym krokiem satyr, owinięty w pędy krzewu winnego i wymachujący nogą byka. Trzeba zaznaczyć, że był on pod wpływem wina, którego wypił dość sporo. Będąc w orszaku Bachusa nie można przecież inaczej.
Ów Satyr spoglądał na Bachantkę z tamburynem. Robił to podobnie, jak Bachus na Ariadnę. Widocznie mu się podobała.
Przed satyrem znajdowała się natomiast postać siłacza zmagającego się z wężem, a przed nim postać małego Satyrka. To było pół-dziecko, pół-koźlę z wieńcem na głowie. Ciągnął on na sznurku głowę jagnięcia. Przy jego nogach szczekał pies. Dziecko jako jedyne spogląda na mnie, czyli: na stojącego na uboczu obserwatora.
Na dalszym planie umieszczony został gruby Selen śpiący na ośle i podtrzymywany przez innych towarzyszy.
Bachus spotkał więc Ariadnę, wyskoczył z rydwanu, by ją porwać. Ona później została jego niebiańską kochanką.
Wszystko więc zakończyło się happy endem. Zupełnie, jak w bajce dla dzieci.
Brawo!!!

Komentarze
Prześlij komentarz