Dar(e)k Side of the Moon



Są takie momenty w życiu każdego człowieka, że dochodzi się do pewnego punktu i tam coś każe zatrzymać się. Ta chwila może przeciągnąć się w dłuższy zakres czasu, gdyż trudno jest wyruszyć w drogę ponownie. To taki dziwny moment, kiedy trudno jest nawet zebrać jakieś rozsądne myśli. Trudno jest dźwignąć tyłek z kanapy albo krzesła i iść dalej. Trudno jest zrobić nawet najmniejszy krok.

To jest martwy punkt. Istne martwe pole rozciąga się dookoła. Nie ma tam ani jednej iskierki życia. Nic się nie tli. Nic nie istnieje. Nic żywego w każdym razie.

W głowie same martwe myśli. Przed oczami martwe pejzaże. Martwa natura, która nie zachwyca. Ona nie ma nic wspólnego z kierunkiem malarskim. Martwa dosłownie i w przenośni. Okryta mrokiem i szarym pyłem. Wokół panuje przerażająca ciemność, a był unosi się w powietrzu. Istna i przerażająca Ciemna Strona mnie własnego. 

Dar(e)k Side of the Moon.

Albo jakoś tak podobnie.

Wszystko jest obrócone w proch.

Jeżeli naprawdę z prochu wszystko powstało, to tu wróciło do miejsca swego początku. Tutaj znalazłem się także i ja. Dotarłem tu w swoich wędrówkach po przeróżnych miejscach. I jestem coraz bardziej przerażony.

Mam nadzieję, że to nie jest kres, że to jeszcze nie koniec i wkrótce zdołam stąd wyjść. Mam już dość tego miejsca i przerażających jęków przeszłości, które wdzierają się do uszu.

Muszę się stąd wyrwać za wszelką cenę

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie