niechaj On

 



niechaj On

będzie litościwy dla mnie

i wybaczy mi

te wszystkie gorące

lubieżne i perwersyjne

obrazy

myśli

oraz słowa


niech wybaczy mi

pragnienie

sterczące niżej brzucha

niech ześle na mnie

otrzeźwiający deszcz

niech ugasi ten pożar

mój rozporek płonie

iście piekielnym ogniem



nie ma szans

abym o Tobie zapomniał

nie ma mowy

abym wyrzucił Cię

z moich myśli

nie ma takiej opcji

abyśmy zostali

echem przeszłości

niemożliwym jest

abyśmy byli razem





nim przyjdzie wielki ogień

który spali cały świat

a nas

zamieni w bezcenne diamenty

piękne i szlachetne

lecz nieczułe

jak zwykłe szkło

pocałuj mnie

ten ostatni raz

i ze mną bądź

aż do końca





na samym dnie brulionu

jakiś zabłąkany wiersz

przyczaił się

w gęstych zaroślach

zapomniany dawno

spisany na straty

bezgłośny


zapiszę go jeszcze raz

specjalnie dla Ciebie






strząsam z siebie

resztki snu

zmywam pocałunki nocy


oto nowy dzień

kolejna zagadka

i niespodzianka

kolejny prezent od życia

nierozpakowany jeszcze





buszujący w Twym zbożu

przeszczęśliwy

wśród wierszy bezwstydnych

wchodzę coraz głębiej

zatapiam się

w magicznym czasie

cieszę się chwilą

muzyką

Tobą


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie