poszukuję kilku...


 


poszukuję kilku lub nawet kilkunastu

przepięknych obrazów jaśniejących kiedyś

pod zamkniętymi szczelnie powiekami


poszukuję kilku lub nawet kilkunastu

wierszy niesamowitych, które spłonęły kiedyś

na stosie ofiarnym w szale zniszczenia


poszukuję kilku lub nawet kilkunastu

wspomnień cudownych, także tych z przyszłości

w których mógłbym się zatopić aż na samo dno


poszukuję kilku lub nawet kilkunastu

osób wspaniałych, których przy mnie

już nie ma i nie będzie


poszukuję Ciebie

jednej i jedynej






utkana z mgły

Twoja bielizna

delikatna

i biała jak śnieg

lub czerwona

jak nasza krew

ogień we mnie rozpala

a kiedy już to się stanie

Ty odchodzisz...





mogę przysiąc

że jeszcze istnieje tu

Twój zapach

zaplątany w subtelny mikroklimat

tej pościeli







namaluję światłem

ciszę między nami

która

szepcze nam do uszu

prawdy niezmienne

rządzące nami

od zarania dziejów

która

mówi wszystko

co wiedzieć powinniśmy

nim stąd odejdziemy

na zawsze





zapłońmy

w tę dziwną noc

jak dwie pochodnie

jak świece dwie

do których

nocnych motyli roje

na stracenie

na śmierć





pozostaw mnie

w cichym

spokojnym miejscu

gdzie żaden ruch

nie zmąci tafli wody


tam będę czekał na Ciebie



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie