szary poranek

 



szary poranek

po ciężkiej nocy

imaginacjami przepełnionej

gdy nagle okazuje się

że za kotarą moich snów

niczego więcej już nie ma

jakby już nigdy

nic więcej

miało się nie wydarzyć

tylko mrok

odrętwienie

prawie jak śmierć





słodka brzoskwinka

w moich ustach

jej soki spijam łapczywie

wargami spierzchniętymi

z pożądania

pijany chwilą niezwykłą


nieujarzmiona fala

wzbiera coraz bardziej

punkt kulminacyjny

odległy zaledwie

o kilka oddechów


spełnienie









słowo słowu słowem jest

słowo do słowa

po słowie słowo

słowo ze słowem

słowo obok słowa

przy słowie słowo...


… i nagle wiersz

znikąd

tak po prostu

i już





wszystkie moje wojny

i krwawe rewolucje

są kolejnym

krokiem do przodu

elementem układanki

klockiem

fragmentem

mozolnie składanym w całość




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie