umarłem dziś
umarłem dziś
by żyć
odszedłem stąd
zamknąłem drzwi
przeszłe dni
to sen
który zapomnieć chcę
nie ma już ich
nie ma już nic
nie ma mnie już
tylko cisza
wydałem z siebie
pierwotny krzyk
ten
który zawsze
we mnie był
przygnieciony
zwałami kolejnych dni
nagle
poczułem się wolny
lekki
jak puch
czysty
piękny
nieskalany
bo właśnie Ty
dla Ciebie ja
na zawsze Twój
wciąż
bez końca
pogrążeni w otchłani
w czeluści mrocznej
wpatrujemy się
w linie granic
których przekroczyć
nam nie wolno
w wysokie mury
sięgające nieba
i w milczących strażników
zimnych
niewzruszonych
nieludzkich
umieramy z niespełnienia

Komentarze
Prześlij komentarz