Wizja: Pełnia Księżyca
Ta wizja była niesamowita i niespodziewana. Zachwyciła mnie, zatrzymała w pół kroku i nie pozwoliła długo ruszyć się z miejsca. Stanąłem jak przysłowiowy cieć przy hałdzie żwiru z szeroko otwartymi ustami. Ten wzrokowy bodziec który pojawił się tuż przede mną uderzył we mnie, jak kafar omal nie powalając mnie na ziemię.
Spacerując wieczorem po przemiłych bezdrożach mojej wyobraźni natknąłem się na ciebie. To nie było dziwne. Często cię tam spotykałem. Jesteś ulubionym gościem na moim pustkowiu. Nie powiem, że jedynym, bo byłaby to nieprawda, ale ulubionym na pewno. Nie spodziewałem się jednak zastać ciebie właśnie w tym miejscu, gdzie zwykle chowałem się wraz ze swoją samotnością.
A księżyc świecił dzisiejszej nocy wyjątkowo jasno. Był niezwykle nisko zawieszony nad ziemią. Wydawał się być nienaturalnie duży. Większy niż zwykle. Cała jego tarcza widoczna była ze wszystkimi jej szczegółami. Sam ten fakt dodawał mu niezwykłości.
Pełnia Księżyca, to magiczny czas. Czułem to każdym nerwem. Coś we mnie nieustannie drżało i reagowało intensywnie na srebrzysty blask, Który spływał z nieba. Moje ciało wyraźnie odczuwało księżycową moc.
A ty? Ty wydawałaś się być już pod całkowitym jego wpływem.
Stałaś w lekkim rozkroku, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała i byłaś delikatnie wygięta w stronę światła. Muszę się przyznać, że pomyślałem wtedy, że cała oddajesz się Księżycowi.
Czyżby to był jakiś magiczny rytuał?
Przecież pełnia księżyca jest właśnie takim czasem. To czas intensywnych emocji, wzmocnionej intuicji i głębokiej duchowej łączności z naturą. To czas wypełniony magią i przeróżnymi rytuałami, które mają zapewnić zdrowie, szczęście, powodzenie. Czyżbyś właśnie taką ceremonię odprawiała?
Ja także w bezruchu, w pewnym oddaleniu od ciebie, bardzo zdziwiony i zszokowany widokiem pochłaniałem go swym wzrokiem...
Mógłbym tak trwać przez całą wieczność. Nie tylko do momentu, kiedy ta wizja się skończy, bo kiedyś musi to nastąpić.

Komentarze
Prześlij komentarz