Z intymnika [13]

 


patrzę i widzę

jesteś

jak nieodkryty ląd

niezdobytą

odległą gwiazdą

moją


wiersz

jedyny

który jest nami

przesiąknięty do szpiku kości




nasze westchnienia

szepty i jęki rozkoszy bezwstydnej

poniosą się echem

po bezludnych przestrzeniach




Ty

zawsze Ty

i tylko Ty

teraz

dzisiaj

jutro


zawsze




smak Twoich ust

wciąż czuję

i nie zapomnę go nigdy








moje oczy

wciąż i wciąż

głodne są

Twych obrazów nieskromnych








zza mgły

utkanej z mych marzeń

wynurzasz się oczekiwanie




jesteś nie wysychającym źródłem

najwspanialszych doznań

i mistycznych przeżyć

które z każdą chwilą

przybliżają mnie do Raju




z naszego wnętrza

z czysto ludzkiej potrzeby

urozmaicenia sobie życia

biorą się

nasze fantazje dzikie




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie