Dziki leśny owoc (c.d.)

 




Zapytuję retorycznie

Tego słonecznego poranka

Gdzie Ty byłaś do tej pory?

Gdzie ja się szlajałem do teraz?

Jakieś inne planety?

Ja tu, Ty tam?

Nieprawda!!!

Dwa światy równoległe

Przenikające się nawzajem


Chwile kradzionej miłości

Zbieramy skrupulatnie

Jak deszczu krople

I składamy na dnie kuferka

W którym nasze skarby największe

Bogactwo nieprzebrane

Łzy szczęścia zmienione w perły

Zawieszam na Twej szyi


Jesteś moim skarbem

Ciągle do Ciebie biegnę

Ciągle Cię zdobywam

Każdego dnia od nowa

Zachłannie

Zatopiony w słodyczy

I nigdy nie zdobędę

Tak do końca

Zawsze pozostaniesz zagadką

Jedyną...

Najwspanialszą...


Nigdy nie znałem

Kogoś takiego jak Ty

Dziękuję za Ciebie każdego poranka

Nie wyobrażam sobie

Żadnego dnia bez Ciebie

Dziękuję, że jesteś

Dziękuję

Dziękuję

Dziękuję

I dziękować nie przestanę

Aż do kresu...


Tak po prostu

Za nic i za wszystko

Za to, że jesteś

Bardzo

Nie przestanę

Ty wiesz ....


Szukałem Ciebie

Znalazłem wreszcie

I wypiękniał nagle świat

Nie jest, chyba

Aż taki zły...

Prawda?

Czy Ty też to widzisz?

Czy czujesz to, co ja?

Czy wiesz?

Bo ja już wiem

Z całą pewnością

A teraz

Niech Inni się dowiedzą

Niech się dowiedzą

Niech zazdroszczą nam Tych gwiazd

Które jaśnieją nad nami

I ognia płonącego w naszych sercach






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie