Kiedy bardzo się czegoś chce...
Kiedy bardzo się czegoś chce, ale nic nie idzie i nie zapowiada się, aby szło w najbliższym czasie, to trzeba dać sobie spokój. Trzeba wtedy odłożyć wszystko na bok albo schować do szuflady, zamknąć i natychmiast zapomnieć. Potem też nie myśleć o tym. Nie próbować za wszelką siłę, bo i tak nie wyjdzie. Trzeba wbić sobie do głowy, że jeżeli coś nie jest pisane w tym momencie, że wyjdzie, to na pewno tak się nie stanie choćby nie wiem co.
Nie ma więc co się męczyć. Szkoda fatygi.
Trzeba zająć się czymś absolutnie innym i poświęcić temu wszystkie siły. Po pewnym czasie wszystko wszystko, to co miało być wróci i będzie tak jak dawniej. Zupełnie tak, jakby nie było przerwy. Wszystko wróci na swoje tory. Rzeka popłynie swym dawnym nurtem prosto do swego ujścia.
To jest najlepsza metoda.
Wiem, bo sam nie raz znajdowałem się w takiej sytuacji i wychodziłem z niej. Czasem trwało to krótko, ale niekiedy przedłużało się w nieskończoność. Było mi z tym źle, ale zaciskałem zęby i dalej trwałem w tym postanowieniu mimo tego, że czułem się, jak zawieszony w próżni i niejako pusty w środku. Tak być musiało. Nie przejmowałem się tym. Wiedziałem że to zniknie. Byłem tego nadzwyczaj pewny i nigdy się nie zawiodłem.
Teraz też tak będzie.
To wszystko jest sinusoidą. Wszystko wznosi się i opada, idzie w górę, idzie w dół, ale ciągle do przodu. Momenty dołka trzeba przetrzymać, a gdy nadejdzie wyż, to wykorzystywać go bez pardonu.
Ja tak właśnie robię.

Komentarze
Prześlij komentarz