Kontemplacje
Jestem miłośnikiem słowa pisanego, mowy wiązanej, myśli kruchej, wrażenia niesamowitego, chwili ulotnej, obrazów przepięknych, uczuć głębokich oraz przeróżnych błahostek, na które nikt nie zwraca uwagi i nie poświęca im ani jednej chwili. Ja zwracam uwagę. Trawię na to całe mnóstwo swojego czasu. Mam go aż nadto, więc mogę sobie na to pozwolić. Nie muszę już gnać i pędzić do przodu. Mam ten luksus, że mogę olać wiele rzeczy, które inni uważają za bardzo ważne lub nawet najważniejsze. Mogę więc wyluzować i poświęcić się w pełni tym rzeczom.
Kontempluję więc, rozmyślam, gruntownie analizuję, dociekam, dumam i dumam i dumam, jak szalony, filozofuję lub nawet i filozuję trochę bez sensu medytuję, wymyślam przy niewielkim wysiłku umysłowym, bo pochwalić się muszę, że myślenie nie sprawia mi jakiegokolwiek problemu i co najważniejsze: nie boli mnie! Czasem odchodzi taka myślówa, że aż pała mała, a pogrążanie się w myślach jest bliskie topieniu się w czystej, jak kryształ w wodzie. To w sumie mogłoby być całkiem niezłe umieranie, ale umierać nie mam wcale zamiaru. Przynajmniej nie teraz i nie w tej chwili. Zamiast tego wolę wpaść w zadumanie i zamyślić się całkowicie zagłębiając aż po uszy w tej cudownej toni.
Mam jeszcze wiele do przemyślenia. Poza tym mam wiele do napisania, obejrzenia i zachwycenia się. Do wszystkiego muszę dojść sam. Nikt tych wrażeń nie da mi w prezencie i nie położy na tacy tuż przede mną.

Komentarze
Prześlij komentarz