Poetykier



Poeta, to brzmi bardzo górnolotnie i dumnie. Czasem może nawet zbyt dumnie i zbyt górnolotnie. Nie wiem czy mogę tak o sobie mówić, ale Petą byłem zawsze, bardziej niż kiedykolwiek łobuzem. Mimo faktu, że jestem gościem raczej z ferajny chociaż nigdy do żadnej  ferajny nie należałem.
Jestem zwykły, najzwyklejszy jakim można tylko być. Jestem zwyczajny, jak setki, a może i tysiące ludzi dookoła mnie. Jestem w tym samym miejscu, gdzie oni. Spoglądam na to samo, na co patrzą oni i oddycham tym samym powietrzem. Taki sam, a jednak stanowię osobny i niepodległy twór ludzki. Tak, jak oni są inni, osobni i niezależni od nikogo. Stanowimy jedno stado, jeden zbiór...
Zawsze byłem raczej liczbą pojedynczą, wersję limitowaną itd. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Tak było i tak jest do tej pory. Z tego jestem bardzo dumny.
Patrząc na świat swoimi oczami widzę go najpełniej i największą ilość wrażeń przyjmuję wraz z zachwytami nad nimi. W przypływie weny twórczej potrafię niektóre obrazy i niektóre wrażenia zmienić przy pomocy słów w wiersze.
To jest cała filozofia i kwintesencja bycia Poetą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie