Batszeba w kąpieli lub Batszewa z listem Dawida wg Rembrandta
Oto dwa obrazy Rembrandta Harmenszona van Rijn, w sam raz dla voyerów, czyli bezwstydników – podglądaczy. Czyli: tak właściwie dla nas wszystkich, bo każdy z facetów lubi sobie popatrzeć z ukrycia na coś, co teoretycznie nie powinno być dla jego oczu.
Myślę, że na początek warto wyjaśnić była Batszeba? A mianowicie, była to jedna z żon króla starożytnego Izraela– Dawida. A Dawid, przypomnę, załatwił Goliata przy pomocy procy i kamienia. Według przekazu biblijnego jej pierwszym mężem był Uriasz Hetyta. Gdy zaszła w ciążę z Dawidem, doprowadził on do śmierci Uriasza, a następnie poślubił wdowę po nim. Z Dawidem Batszeba miała czterech synów – m.in. Salomona, przyszłego króla.
Takie to były numery. Także w naszej Biblii, ale mimo wszystko mitologia starożytnej Grecji była perwersyjniejsza.
Ale wracając do obrazu, widzimy na nim nagą kobietę z naszyjnikiem na szyi i bransoletą na prawym ramieniu. Batszeba ma włosy związane wstążkami i koralami. Siedzi na brzegu łoża przykrytego fałdami tkanin: jedwabnym kocem i bawełnianym ręcznikiem. Tytułowa kąpiel miała już miejsce, co poświadcza biały ręcznik, który kobieta dotyka lewą ręką. Przed Batszebą klęczy starsza kobieta, wycierająca stopy przyszłej królowej, ubrana w ciemny płaszcz i chustę, dodatkowo przykrytą kapeluszem. Spoglądająca w dal Batszeba trzyma w ręce list od Dawida. Jest już z nim w ciąży, a będąc jeszcze żoną Uriasza, jest rozdarta uczuciowo.
Bez dwóch zdań trzeba przyznać, że jej piersi są całkiem fajne i bardzo chętnie bym się nimi pobawił, ale nie dla psa kiełbasa. Mogę tylko sobie popatrzeć.

Komentarze
Prześlij komentarz