czasem potrzebuję nawet najprostszych słów

 


czasem potrzebuję nawet najprostszych słów

kojącej ich mocy

brzmienia twego głosu

gesty już nie wystarczą

i uśmiechy ciche

chociażby nie wiadomo, jak słoneczne


potrzebuję twych słów




ciche dni

obezwładniające minuty ciszy

najmroczniejsze milczenie

pogrążamy się w nim

zamykamy na cztery spusty

w ciemnościach

bo ogień dawno się już wypalił


odpływamy

coraz dalej od siebie




do ognia lecą ćmy

a za nimi - my...


spłoniemy dziś

żywcem spłoniemy w bezkresie

popioły rozniesie wiatr

na cztery świata strony











...

żywa poezja

pulsująca

zmieniająca się

oddychająca

płynąca przed siebie

prawdziwa...

jedyna

moja


Ty



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koncert wiejski wg. Tycjana / Georgione

wolno płynąca rzeka

a gdy słów mi braknie