Sen / nie-sen
Do dziś nie mogę sobie dokładnie odpowiedzieć na pytanie: co to było i jak mogę to wydarzenie zaklasyfikować?
Do dzisiaj pozostaje ono dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Niespodziewane i dziwne.
Do dziś budzi we mnie wielkie emocje. Emocje tak intensywne, że jeżą mi się wszystkie włosy na ciele.
Jak to wyglądało?
Bezszelestnie pojawiła się przy moim boku przepływając błyskawicznie przez otwarte drzwi. Nie zdążyłem nawet zareagować jak już była przy mnie. Na jej twarzy przez krótki moment zajaśniał uśmiech, który jednak zniknął szybciej niż się pojawił. Poczułem, jak otacza mnie bardzo gęstą, nie prześwitującą mgłą. Objęcie to było tak nieoczekiwane i silne, że praktycznie mnie sparaliżowało. Nie mogłem się poruszyć. Jedynymi rzeczami, które były w ruchu, to były moje myśli, które zaczęły w panice galopować we wszystkie możliwe strony spłoszone nieznanym Impulsem bez żadnego sensu i celu. Po prostu biegły przed siebie dopóki nie skończyła się ich droga i nie musiały zmienić kierunku. To było niezwykle chaotyczne. Patrzyłem z przerażeniem na całą tę sytuację Zacząłem się obawiać, żeby nie doszło do jakiegoś wypadku, który przyniósłby fatalne dla mnie skutki. W tej wielkiej historii i trwodze, która nagle zapanowała wszystko mogło się przecież zdarzyć. Im większe bowiem panuje przerażenie, tym większy mogą być jego skutki.
Z czasem jednak myśli moje zaczęły zwalniać, jakby jakaś siła osadzała je na miejscu. Dosłownie czułem to powolne wytracanie prędkości. Moja głowa robiła się coraz cięższa i cięższa. Poczułem także, że tracę grunt pod nogami i zaczynam się zapadać. Nie upłynęło dużo czasu a poczułem, jakbym znalazł się pod wodą. Zabrakło mi tchu. W gardle czułem jakby wielką mokrą gąbkę.
Leciałem w dół i leciałem na złamanie karku. Czułem, jak w uszach świszczy mi powietrze. Oddychać nadal nie mogłem. Czekałem już tylko na uderzenie o jakiś zbliżający się szybko grunt, o który mógłbym się roztrzaskać....
Nagle wszystko zniknęło, a ja obudziłem się zlany potem leżąc w swoim łóżku.

Komentarze
Prześlij komentarz